Śledząc malarstwo Marty Lipowskiej wnikliwy obserwator z pewnością zauważy, że artystka nie stara się dokumentować rzeczywistości. Jej obrazy nie są notatkami z otaczającego nas świata, a raczej malarskim fantazmatem czasu. Uchwycone na płótnie chwile i wrażenia z pewnością posiadają swoją realną inspirację, jednak artystka przetwarza je w taki sposób, iż stają się one Jej wewnętrzną wypowiedzią.
Nie znajdziemy w tych pracach dominującej kolorystyki, czy motywu przewodniego, odkryjemy natomiast niesamowitą grę światła, w wydobyciu którego istotną rolę pełni nad wyraz zróżnicowana faktura. Prowadzona przez artystkę rozgrywka między światłem a fakturą, na pierwszy plan wysuwa formę tychże obrazów, na których to czasem wyłania się jakaś postać. Niejednokrotnie tajemnicza, ponieważ całkowicie pozbawiona szczegółów.
Z każdego płótna emanuje zachwyt nad codziennością. Czy są to sceny w ogrodzie, czy wyciszony pejzaż morski, widoczna jest nieskończona admiracja świata. Jednym razem widz zaproszony zostaje przez artystkę do wypełnionego emocjami i feerią barw ogrodu, innym razem porwany jest na bezludny brzeg morza, który buduje wyjątkowy, nostalgiczny nastrój przepojony ciszą.
Zachwycające grą światła, koloru i faktury, wyraziste, a tym samym rozpoznawalne malarstwo Marty Lipowskiej ukazuje zapis wizji, często nierealistyczny, niemalże abstrakcyjny „pejzaż wewnętrzny”.
M. M.: Maluje Pani sceny z życia codziennego, są to misternie przez Panią wybierane zdarzenia czy tworzy Pani pod wpływem chwili?
M. LIPOWSKA: Inspiracją do powstania obrazu jest dla mnie zawsze ciekawa sytuacja kolorystyczna. Nie zawsze mam możliwość malowania z natury – w przypadku postaci w ruchu lub szybko zmieniającego się światła jest to chyba niemożliwe, dlatego często maluję na podstawie zdjęć. Czytaj dalej…

Loading...