Fascynował, intrygował, zachwycał, bulwersował, prowokował, wywoływał kontrowersje. Zawsze i wszędzie wzbudzał emocje…
Nic tak nie przyciąga wzorku jak wizerunek twarzy. Nic nie ciekawi tak , jak opowieść o innym człowieku.
Portret – jeden z najstarszych, najczęściej występujących oraz najchętniej tworzonych gatunków jaki powstał w historii sztuki. Występował już w starożytności i cieszył się tam dużym zainteresowaniem. W czasach średniowiecza stracił na wartości, by w okresie renesansu wzbić się na wyżyny swej popularności, a tym samym zaistnieć jako autonomiczny, całkowicie niezależny gatunek sztuki. Narodził się on z pragnienia przedłużenia ziemskiej bytności, również z pochwały wartości, które nie zginą wraz z końcem naszej egzystencji ale zostaną przekazane na zawsze przyszłym pokoleniom.
W Polsce sztuka portretowa rozwinęła się silnie w epoce sarmackiej. Wówczas to każdy szlachcic posiadał w domu obrazy swoich przodków, które miały mówić o prestiżu danego rodu. Podobiznom możnowładców często towarzyszyły atrybuty, dzięki którym można było poznać historię ich rodu. Ogromna ilość reprezentacyjnych portretów najwyższych dostojników Kościoła, a z czasem licznej burżuazji świadczy o niezwykłej potędze portretu. Cel był jednoznacznie określony – zawrzeć w przedstawieniu portretowanego informacje o jego pasjach, dokonaniach, pozycji społecznej czy po prostu o charakterze.
W historii sztuki portret funkcjonował w wielu gatunkach stylistycznych. Najbardziej klasyczna formą był portret malowany w sposób tradycyjny, skupiający się na uchwyceniu jak największego podobieństwa między portretowanym, a jego malowanym wizerunkiem. Taki typ portretu odnaleźć można w twórczości Mai Wolf. Realizm przedstawionej postaci, konfrontuje jednak artystka z enigmatyczną scenerią gotyckiej katedry, budując w ten sposób niezwykle wysublimowaną atmosferę. Wspomniana katedra oraz pawie pióra symbolizują tytułową „Nieśmiertelność”. Ponad to dookreślają osobowość kobiety, a tym samym w metaforyczny sposób „opowiadają” odbiorcy o spoglądającej na niego bohaterce obrazu.
Realizm postaci jest charakterystyczny również dla sztuki Dominika Jasińskiego, który stworzył cykl poświęcony wystylizowanym portretom gwiazd. Podobieństwo modeli nie wykluczyło zabawy formą, gdzie płasko położone, nasycone kolory przywodzą na myśl technikę plakatową.
Również Dariusz Żejmo przedstawiając realistyczny wizerunek malowanej postaci, oddaje się eksperymentom formalnym. Rozbija on plamę barwną, dzieląc ją na niedostrzegalne z większej odległości punkty różnej wielkości, a samą modelkę osadza w nierealistycznej, zgeometryzowanej przestrzeni. Zasadnicze kolory oraz impresyjna technika determinują silną ekspresję przedstawienia.
Tak jak w historii sztuki zmieniała się percepcja i sposób widzenia, a co za tym idzie portretowania, tak i dziś artyści tworzą wizerunki funkcjonujące na granicy realizmu. Taki typ portretu upodobała sobie Anna Szumańska. Artystka nadając swojemu modelowi uproszczoną, zsyntetyzowaną formę odrzuca niemal całkowicie realizm. Widz nie odnajdzie tu rzeczywistych rysów modela czy jego fizjonomii, trafi natomiast na deformację, która oddaje być może wewnętrzny portret, osobowość modela.
Sztuka obfituje w realizacje, w których artysta nie przywiązywał wagi do obecności człowieka w portrecie, a o temacie mówił jedynie sam tytuł dzieła. Tak jest w przypadku obrazu Eugeniusza Stemplowskiego zatytułowanego „Malarz”. Autor odrzucił fizyczność postaci, nadając portretowi abstrakcyjny charakter. Artysta ułatwia widzowi odczytanie swojego dzieła wprowadzając do niego jedynie uproszczony, geometryczny zarys sylwetki. Nie zmienia to jednak faktu, iż dominantą tego portretu jest soczysty kolor, który oddawać ma temperament postaci.
W całej swojej historii portret był ważnym elementem stylu życia. Wisząc w komnatach pałacowych nobilitował swojego właściciela, ozdabiając ścianę gabinetu podnosił prestiż, dodawał szczypty luksusu. Niezależnie jednak od przeznaczenia portret dostarczał wszystkim niezmierzoną niczym, nieograniczoną przyjemność z posiadania podobizny swojej, czy bliskiej osoby.
Marta Maksymowicz




