Miesięczne archiwum: Lipiec 2010

„Dawno, dawno temu…” – czyli historia widziana okiem malarza.

Ci spośród nas, którzy nie są miłośnikami malarstwa batalistycznego, na pewno zadawali sobie nie raz pytanie: dlaczego dawni artyści lubowali się w malowaniu bitew, zmęczonych żołnierzy na koniach, czy marszu wojsk pogrążonych w kurzu ?
Czy te tematy znajdują zwolenników w dzisiejszych czasach?

Gdy zagłębimy się trochę w historię, czyli w okoliczności powstawania obrazów historycznych – dojdziemy do prostego wniosku: malarstwo batalistyczne miało za zadanie uchwycić podniosłość zwycięstw, wychwalać waleczność i bohaterstwo znanych postaci historycznych, ku pokrzepieniu serc („Walka przegrana, ale bitwa jeszcze się nie zakończyła” ) i ku chwale zwycięskich władców i całego narodu. Wiedzą to już uczniowie szkół podstawowych.Tematykę historyczną podejmowali artyści z całego świata, a nurt ten szczególnie rozwinął się w okresie klasycyzmu i romantyzmu i znalazł bardzo dobre podłoże w naszym kraju. Czołowe nazwiska polskiego malarstwa historycznego i patriotycznego to: Marcello Bacciarelli, Jan Piotr Norblin, Aleksander Orłowski, Piotr Michałowski, Jan Matejko, Artur Grottger, Henryk Siemiradzki, Wojciech Gerson, trzy pokolenia Kossaków, Józef Brandt, Wyspiański, Józef Chełmoński, Julian Fałat, Maksymilian Gierymski, Jacek Malczewski, January Suchodolski…

Jak widać lista jest bardzo bogata :) Nic dziwnego, skoro obrazy historyczne i realistyczne zdobiły i nadal zdobią licznie pałace, zamki, budynki instytucji, hoteli, restauracji i domów prywatnych, stanowiąc upamiętnienie wielkich wydarzeń, zasług bohaterów i wizerunki zasłużonych dla kraju. Dziś fascynaci tego rodzaju malarstwa mogą zamówić kopie największych dzieł i kontemplować je w zaciszu własnego domu. Doceniają w ten sposób kunszt artystów i rolę sztuki, a jednocześnie przypominają i utrwalają naszą historię narodową.Zwolenników tego rodzaju malarstwa jest mnóstwo.Może dla tego, że  jesteśmy przywiązani do swojej historii jako narodu, może dlatego, że tęsknimy za czasami kiedy byliśmy potęgą, wreszcie może dla tego, że te obrazy przez swój realizm trafiają do każdego i nie sposób ich „nie rozumieć”.

Malarstwo sakralne „duchową kokieterią” względem Boga.

Dzisiejsze malarstwo sakralne ma dość szeroki margines „tolerancji”. Artyści mają duże  pole do popisu, a ponieważ artyści lubią korzystać z tego typu przywilejów, to też  tematyka sakralna czasami bywa dosyć odważna i często ma wzbudza refleksje, a nawet kontrowersje. Wywodzi się raczej ze świadomości, którą teraz posiadamy. Dawniej było trochę inaczej .

W średniowieczu artystom wpajano zasadę, że tworzy się tylko dla Boga i na jego chwałę.  Artysta przyjmował zlecenia kościoła i sponsorów, aby sławić Boga, świętych oraz ważne postaci katolickie i świeckie ( i mieć z czego żyć :) ). Początkowo nazwiska artystów nie były ważne, ważniejsze były nazwiska fundatorów, którzy składając Bogu dar w postaci dzieła pragnęli wkupić się w jego łaski, w łaski instytucji kościoła i rozsławić swoje nazwisko. Malowano ikony, które gościły w domach ludzi i towarzyszyły im w życiu codziennym. Malowano freski ścienne w kościołach i kaplicach, a także instytucjach państwowych. Potem pojawiło się malarstwo sztalugowe. Najczęściej motywem malarskim stawał się: Chrystus, Matka Boska oraz zastępy Świętych i Aniołów. W malarstwie uwielbiano pokazywać również samego Boga, oraz ilustrować sceny z Biblii. Obrazy religijne miały uczyć prawd z Pisma Świętego bez konieczności czytania go, co dla w większości niepiśmiennego, prostego ludu było bardzo ważne. Malarze poprzez obrazy udostępniali ludności Biblię, bo większości ludności nie stać było na naukę czytania i pisania. Obrazy miały więc gloryfikować Boga (pośrednio także fundatora dzieła) i równocześnie miały charakter użytkowy. Przez wiele stuleci malarstwo mogło się rozwijać tylko dzięki malarstwu związanemu z religią. Im bliżej naszych czasów tym zakres tematów w malarstwie się rozszerzał na inne dziedziny życia. Dziś mówi się, że w malarstwo współczesne nie jest w stanie już nic nowego wnieść do sztuki… A  może malarstwo właśnie teraz wnosi najwięcej w swojej historii, bo wyszło z kościołów i pałaców i licznie gości w naszych domach.Ale czy „licznie” znaczy „masowo”? Czy to umniejsza jego wyjątkowy charakter i czyni sztukę elementem popkultury? Czy może nasza świadomość się podnosi,  rozwija się nasza potrzeba piękna? Jedno wiadomo na pewno, zawsze będą tacy, którzy upodobają sobie sceny religijne w realistycznym ujęciu malowane ku chwale i znajdą się też tacy, którzy wybiorą malarstwo współczesne z jego różnorodnym, często kontrowersyjnym spojrzeniem na malarstwo religijne. Najważniejsze, że trwa dyskusja…

Inwazja aniołów.

Anioł (z definicji) powinien obrazować posłańca Boga. Pokornego sługę, który przyodziany w biel, skromnie wypełnia swoją misję. Przeważnie jest ucieleśnieniem dobra, ale bywa również gniewny. Jednak człowiek, z racji swojej nieograniczonej wyobraźni i nieodpartej pokusy poszukiwania tego, co nowe, przypisał mu setki  wizerunków.

Każdy widzi anioła inaczej.Do każdego przemawia inna postać. W malarstwie można odnaleźć nawet tysiące przykładów. Anioły są np.  „kupidynami”, które łączą bezbłędnie serca kochanków, są też słodkimi dziećmi, małymi amorkami skłonnymi do zabawy i igraszek. Anioły bywają też srogimi posłańcami w czerni, lub nawet „upadłymi” istotami pogrążonymi w ciemności. Niestety różnorodność anielskich obliczy atakuje nas z wszystkich stron… obecnie mamy nalot skrzydlatych aniołów: zarówno pięknych anielic jak i słodkich dzieciątek ze skrzydełkami. Inwazja aniołów robi nam już nieomal niebo na ziemi. Anioły na kubkach, na pościeli, na meblach, ścianach…wszędzie! Anioły malowane są przez wszystkich… Przykładów mnóstwo w życiu codziennym i w internecie…
Temat powraca z uporem maniaka do wszystkich, którzy zajmują się grafiką, fotografią, rysunkiem, malarstwem i rzeźbą…
Wielokrotnie jest traktowany  bardzo powierzchownie, a  prawdziwą jego głębię można odnaleźć jedynie w nielicznych pracach…

 


Wystawa na ulicy jako nowe doświadczenie artystyczne (Aleja Artystów w Szczecinie).


W dniach 11-13.06.2010 w Szczecinie podczas Dni Morza,  już po raz trzeci tętniła życiem Aleja Artystów.
To jedna z największych, cyklicznych imprez plenerowych w Szczecinie, która  gromadzi tysiące mieszkańców i turystów. W tym roku stoiska Alei rozkwitły wzdłuż korony Wałów Chrobrego.

aleja artystów-widok nocą Czytaj dalej

W zaszczytnym gronie…

Grudziądz to moje rodzinne miasto. Do października 2009 pracownia znajdowała się właśnie tam, przy ulicy Kopernika. Tym większą przyjemność sprawiła mi realizacja zamówienia dla Grudziądza.

Czytaj dalej